Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
44 posty 116 komentarzy

Robert Kujawski

Robert Kujawski - 32 lata, z wykształcenia prawnik, działam publicznie, nie lubię prostych odpowiedzi

Macie zdjęcia brzozy? Pokażcie je.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Raporcie Millera trudno znaleźć zdjęcia mitycznej brzozy, na której miał stracić skrzydło TU-154M, za to można znaleźć masę innych zdjęć. Ciekawe jaka będzie odpowiedź na poniższe zapytanie.

 

 
Zapytanie(nr 1310)do prezesa Rady Ministrów w sprawie udostępnienia zdjęć drzewa (brzozy) wykonanych przez polskich ekspertów, o którą zgodnie z raportem tzw. komisji Millera uderzył samolot TU-154M
 
Szanowny Panie Premierze!
 
W dniu 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku miała miejsce katastrofa rządowego samolotu TU-154M, w wyniku której zginęli prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz towarzyszące im 94 osoby.
 
Zgodnie z „Raportem końcowym z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu TU-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r.” sporządzonym przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych „przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.” – str. 318 raportu.
 
Przeszkodą terenową, z którą zderzył się TU-154M, była według komisji brzoza – „o godz. 6:41:02,8 na wysokości 1,1 m nad poziomem lotniska, w odległości 855 m od progu DS 26, samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy pnia 30–40 cm, w wyniku czego nastąpiła utrata około 1/3 długości lewego skrzydła. Spowodowało to wejście samolotu w niekontrolowany obrót w lewą stronę.” – str. 17 raportu.
 
W „Raporcie końcowym z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu TU-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r.” jak i w załączniku nr 1 do raportu oraz w załączniku nr 4 do raportu nie ma zdjęć brzozy (z którą według ekspertów Państwowej Komisji Badania Wypadków
Lotniczych zderzył się TU-154M) wykonanych przez polskich ekspertów, jest
tylko zdjęcie wykonane prawdopodobnie przez Sergeja Amelina.
 
Brak zdjęć brzozy w „Raporcie końcowym (…)” budzi zdziwienie, zwłaszcza w kontekście obszernego udokumentowania przez komisję w załączniku nr 4 do raportu, np. „Analizy naprawy uszkodzonej osłony radaru samolotu TU-154M nr 101”, która liczy 14 stron i zawiera także zdjęcia, przy czym komisja stwierdza, że uszkodzenia osłony radaru i sposób jej naprawy nie miały wpływu na przebieg zdarzenia lotniczego.
 
Pan Maciej Lasek, obecnie przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, udzielając w dniu 24.04.2012 r. wywiadu w Radiu Zet Monice Olejnik, odpowiadając na pytanie prowadzącej: Ale czy eksperci, panie doktorze, czy eksperci Jerzego Millera byli w Smoleńsku, badali brzozę?, odpowiedział: Tak, oczywiście. Mamy zdjęcia tej brzozy, mamy zdjęcia, w którym są elementy skrzydła samolotu wbite, mamy zdjęcie skrzydła, które, tego elementu, który odpadł po zderzeniu z brzozą, i który wpadł w taki zagajnik, o ile dobrze pamiętam brzozowy, w innym miejscu i te ślady wszystkie wprost mówią, jak doszło do tej katastrofy – źródło:
http://www.radiozet.pl/Programy/Gosc-Radia-ZET/Blog/Maciej-Lasek.
 
W związku z powyższym zwracam się do Pana Premiera z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:
 
1. Czy polscy eksperci wykonali zdjęcia drzewa (brzozy), z którym w dniu
10.04.2010 r. według ekspertów Państwowej Komisji Badania WypadkówLotniczych zderzył się samolot TU-154M?
 
2. Jeżeli polscy eksperci wykonali zdjęcia brzozy, proszę o informacje, ilezdjęć zrobiono i kiedy zdjęcia były wykonywane.
 
3. Jeżeli polscy eksperci wykonali zdjęcia brzozy, to proszę o odpowiedź,dlaczego w „Raporcie końcowym z badania zdarzenia lotniczego nr192/2010/11 samolotu TU-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r.”zdjęcia te nie zostały zamieszczone.
 
4. Jeżeli polscy eksperci wykonali zdjęcia brzozy, to proszę o udostepnieniekopii zdjęć.
 
5. Jeżeli polscy eksperci wykonali zdjęcia brzozy, to proszę o odpowiedź,czy istnieją przeszkody prawne, by przekazać zdjęcia mediom i opiniipublicznej.
 
Z poważaniem
Poseł Jolanta Szczypińska
Warszawa, dnia 31 maja 2012 r.

http://orka.sejm.gov.pl/izo7.nsf/www1/z01310/$File/z01310.pdf

KOMENTARZE

  • @Robert Kujawski
    W raporcie KBWLLP wykorzystano między innymi fotografie wykonane przez Siergieja Amelina, fotografie nie są wykonane w dniu katastrofy.

    KBWLLP wykorzystała fotografie bez zgody Siergieja Amelina.

    http://www.pluszaczek.com/index.php/2011/08/18/katastrofa-tu-154m-raport-komisji-jerzego-millera-fotografie-katy-ciecia-drzew/
  • Jedna uwaga
    Czy problemem było dla ekspertów wejście na brzozę i dokładne zmierzenie średnicy w miejscu złamania? Średnica 30-40 cm jest podana z dokładnością pi razy drzwi. Prawdopodobnie na podstawie badania organoleptycznego zdjęcia Amelina. Jeśli nie mieli drabiny mogli ściąć drzewo i zachować jako dowód, "w którym są elementy skrzydła samolotu wbite".
  • @korwinista 12:09:47
    Być może drabina była zbyt krótka (pół żartem, pół serio).
  • .
    Poczekamy na odpowiedź, szczególnie taką która uzasadni dlaczego nie ma tych zdjęc w raporcie Millera.
    No cóż, nie ma ich tam -tak sobie "mniemam"- bo jedyne zdjęcia jakie posiadają to są te autorstwa Amielina.
  • Autor
    Mówisz Pan i masz Pan, nawet ze śladami po wbijaniu ich siekierecką cy młoteckiem, i ciesiólka tyz tam popracował ;):


    http://lh5.ggpht.com/-i61xzOpRni8/TOBTimCaCBI/AAAAAAAADGs/LRWO7v1Oh8U/s720/Slady-oderwanej%2520koncowki.JPG
    http://lh4.ggpht.com/-v9OLJ1VSP6g/TMtLzoya7jI/AAAAAAAACuM/jm3RIpwknz8/s430/0bpo511.jpg
    http://lh5.ggpht.com/-GZV7aIo8_0g/TNuk76Uao5I/AAAAAAAADCY/leJAO0p76FM/s580/634224764068360986.jpg

    http://lh4.ggpht.com/-1SzOSovXsE8/TMtMOPGwXgI/AAAAAAAACuY/UCTUkJWQPBY/s630/mtspy.jpg

    http://lh6.ggpht.com/-YYBABdqSdsY/TN_rBXHl_kI/AAAAAAAADF0/aNSPydWicTY/s720/Wbity%2520Kawalek.JPG

    http://lh5.ggpht.com/-e-nKrHfwHrE/TQE7aztcl2I/AAAAAAAADqk/QjYlKHXTKOA/s450/73641.jpg
    Pzdr
  • @lancelot 13:02:13
    Mieszkam w domu na działce zalesionej brzozami i sosnami. Już nie jedna brzoza została powalona przez wichurę. Zawsze korzenie zostały odsłonięte ze względu na ich specyfikę - nie wrastają głęboko. Dlatego między innymi podważam teorię złamanej przez Tu154 brzozy. Na zdjęciach które widziałem korzenie są zakryte.
    Pozdrawiam
  • @lancelot 13:02:13
    No przeciez pierwsze trzy zdjęcia pokazuja zupełnie inne drzewo.
    Ile razy można popełniac takie błędy, gdy minęło juz dwa lata od katatsrofy?
  • @OHV 13:39:58
    Potraktuj to troszkę z przymrużeniem oka, dokładnie tak jaki jest ton mojego wpisu POd komisję Milera ,) Pzdr
  • Gdzie się podziała brzoza
    Wczoraj rozmawiałem z panią z Rodzin Katyńskich, córką zamordowanego w Katyniu oficera. Powiedziała mi że tej BRZOZY JUŻ NIE MA.

    Informacja ta jest przerażająca. Czy ktoś ma jakieś aktualne informacje na ten temat?

    Pozdrawiam
  • @Pluszak 11:58:57
    >"KBWLLP wykorzystała fotografie bez zgody Siergieja Amelina."

    nieprawda. Pan S. Amielin oświadczył, że nie ma nic przeciwko wykorzystywaniu jego fotografii jako materiałów dowodowych w śledztwie. Wypowiedź ta była udzielona w kontekście wykorzystania jego fotografii przez Komisję Millera.
    Inną sprawą jest kultura tego wykorzystania i brak w raporcie Millera informacji o źródle
    pozdrawiam
  • A co ze śmieciami?
    Wytłumaczcie mi, dlaczego śmieci spod drzewa nie wywiało?
    Przecież Tu-154M to nie szybowiec.
  • Szanowny Autorze
    "Pierwszy mężczyzna stał lekko cofnięty w linii pasa drzew biegnącego wzdłuż lądowiska. Po komendzie natychmiast uniósł wyrzutnię do góry i bez chwili namysłu oddał strzał. Pocisk z wyrzutni wpierw strącił górę konaru brzozy po czym trafił w prawe skrzydło przelatującego na pełnej mocy silników Tupolewa." http://wiktor-smol.nowyekran.pl/post/66150,bialy-wywiad-sprawa-smolenska-i-seryjny-samobojca
  • To Wy jeszcze nie znacie
    ostatnich rewelacji FYMa????
  • @Autor, Zdjęcia brzozy w raporcie KBWL, Amielina czy kogoś innego,
    a także cały ten raport, - nie mają żadnego znaczenia merytorycznego oraz prawnego. Ten raport jest tylko i wyłącznie faktem medialno-politycznym, służącym celom propagandowym zakłamanego rządu PO.
    Z punktu widzenia prawa i stosunków między-państwowych, na dzień dzisiejszy istnieje tylko jeden oficjalny dokument - raport MAK.
    Zresztą, jakie to wszystko ma znaczenie, skoro żadne kłamstwa, łąjdactwa, przekręty oraz niekompetencje rządu PO i ich prezydenta, nie są w stanie wpłynąć na preferencje wyborcze Polaków.
  • @Rexturbo 18:46:37
    Śmierć w Maglu

    r2.2012.06.25

    Parę dni temu, Polską blogsferą smoleńską wstrząsnął kataklizm na miarę trzęsienia ziemi, potopu czy zderzenia Naszego Globu z jakąś dziką kometą.

    Blogger, który przez dwa lata walczył o prawdę został zamknięty na blogu Magiel24, jego strona usunięta, a on sam przepadł bez śladu. Przepadł bez wieści, ale zanim to uczynił, zdążył objawić gawiedzi swe nazwisko i oblicze. Samo ujawnienie imienia może być porównywalne jedynie z objawieniem w Wieczerniku. A było to równie konieczne, bo to dzięki temu maglarz ten będzie niezbędnie wiecznie żywy, także i po swojej śmierci. A dodatkowo, dzięki wiedzy o jego metrykalnych personaliach, niepocieszone maglarki będą mogły w łatwy sposób trafić na miejsce ostatniego spoczynku Wielkiego Maglarza i tam popełnić samobójstwo z tęsknoty za niezastąpionymi zmyśleniami smoleńskim, jakie tenże mnożył z taką łatwością, jak to mnożą się króliki na łące.

    W wysokich sferach wielkie damy ćwiczyły się już od małego w tej wielkiej „sztuce wejścia”. To „entre” trzeba było umieć zrobić tak, aby umiejętnie zwrócić na siebie uwagę salonu (magla). Teraz jednak – patrząc na histeryczne prowokacje Maglarza – widocznie mamy pewną ewolucję i tzw. angielskie wyjście nie jest w już modzie. Jeśli ktoś chce „prawdziwie” wyjść, to ma to zrobić tak, jakby chciał wejść, a nie wyjść. I trzeba to uczynić na modłę – właśnie – dawnego „entre”, chociaż – rzecz jasna – nie o wejście chodzi, ale o wyjście. Mamy tu do czynienia z odwrotnością, ale to niczemu nie szkodzi, bo w Smoleńsku wszystko jest przecież na odwrót, czyli odwrotność odwrotności jest prawidłowością.

    Magiel 24, który użyczał mu swoich łam, był dla niego nie tylko generatorem wyświetleń internetowych, ale godnym miejscem do szerzenia mgły smoleńskiej, a nawet i bagna, o którym zapomniał Putin, a które dorobiono w Polsce. To zresztą tak, jak wiele innych rzeczy, które się nawet Stalinowi nie śniły. Chociaż – oczywiście – wzory bolszewickie jak cenzura, kradzieże, polowania na nieprawomyślnych, rzesze kołchoźników gotowych pójść na front i umrzeć za Imię Wodza, egzystowały w najlepsze u Maglarza. Były one na miarę epoki blogu, jego blogerskiej władzy nad rozumem, a nawet i periodyczną fizjologią wpółmaglarek. Krótko mówiąc – poza rozstrzeliwaniami, czy wstrzykiwaniem trucizny – niedoróbki dzisiejszego Internetu, które będą poprawione w najbliższej przyszłości ( „GoogleReal+” – tak będzie się nazywało to nowoczesne ustrojstwo, edycja przed EURO 2016) – było tam właściwie wszystko to, co w Bolszewii było ortodoksją tamtej cnoty, bo u Maglarza nawet gułagi egzystowały.

    Tak jak Zachód pozostał niewinny zbrodni bolszewickich Rosji, a garściami czerpał korzyści z tego masowego mordu jak i rabunku, tak podobnie i zamachowcy warszawscy, pozostając po drugiej stronie barykady Maglarza, czerpali korzyści z jego działalności. Bez niego, a nie był on samotnym wilkiem, nie byłoby takiego wielkiego zamglenia i zabagnienia informacji o zamachu. Które to zababranie doszło do takiego stopnia, że Internet przestał być miejscem do zbierania informacji o tym wydarzeniu, bo skromna ilość faktów na temat przebiegu zamachu warszawskiego została zasypana gradem fantazji smoleńskich, które ten maglarz rozsiewał w niebywałym tempie, a nie czynił tego pojedynczo, lecz za pomocą aparatu Magiel 24 i całej rzeszy pomocników – jak już nadmieniono powyżej. To właśnie z powodu takiej destrukcji Maglarza jest już fizycznie możliwe wyłonienie jakichkolwiek faktów i odróżnianie prawdy od zmyśleń. Bo właśnie Maglarz nie kłamał, a zmyślał. W zmyśleniach był niewątpliwie profesjonalistą.(*)

    Tworzenie rzeczywistości to nowa jakość totalitaryzmu, która powoli staje faktem, „rzeczywistością” i Maglarz jest tego wyrazistym przykładem. A kto wie, może jest i twórcą pewnych istotnych zrębów nowej techniki i technologii świadomości bycia ludów, która – na naszych oczach, z powijaków – przepoczwarza się w teorię i praktykę.

    W widoczny sposób metoda tego magla – wymiernie – dała oczekiwane rezultaty. Gołym okiem widać to, że nawet ludzie wykszatłceni w temacie lub dziedzinach pokrewnych zatracili całkowicie rozum i orientację. Przestrzeń wielkiego smoleńskiego chaosu – a w nim „faktów” , których nie ma – jaka została stworzona przy dużym udziale Maglarza i współwyznawców, umożliwiła szerzenie bredni bohaterów Mark Twain–owskich oszustów, na poziomie miasteczek u wybrzeży Missisipi – doktorów: Nowaczyka, Bininiedy, Szuladzińskiego, którzy właśnie przetoczyli się przez Polskę i chociaż z biegunką, to podobno i z symbolicznym milionem dolarów w kasie dali dyla do domu, do Obamy. A kolejny expert z Boeninga jest już na podorędziu, który – jak tylko patrzeć – przyjdzie z wykładami na Politechnikę Warszawską i strach pomyśleć, że tym razem nie będzie to wymoczek typu Biniendy, ale jakiś Jumbo Jet. I ten też będzie dzielił się swoimi odkryciami na temat nitów i tego, że już na początku wiedział, że to wybuchy smoleńskie to…….., kto to zdzierży?

    Strach strachem, ale Maglarz – jednakże – w rzeczywistości ani nie powiedział, ani nie uczynił nic nieprzewidywalnego – tak na zimno patrząc. W http://zamach.eu/110416/Untitled_1.htm – 16 kwietnia 2011 opublikowaliśmy przewidywany bieg wydarzeń:

    Co dalej?

    Blogerscy oszuści kontra prawda.

    Kiedy już to wszystko się nie uda, a to jest przesądzone, pozostaje plan B. Wspominaliśmy o tym już wielokrotnie, Plan B, zakłada przyznanie nawet, że tupolew padł ofiarą zamachu, lub czegoś podobnego, a co winą obciąży Rosje. Rosja to przyjmie – to też pisaliśmy.

    Plan B nie będzie wypracowany przez tradycyjne media, które padły nad planem A. Plan B wypracują chłopcy internetowcy. Plan ten jest już gotowy, a nad jego zaszczepieniem w świadomości społeczeństwa, które na nowo musi być oszukane – innego wyjścia nie ma – pracuje Internet.

    Różni blogerscy guru prowadzą zasiew szeroką parą, a są rozpoznawalni poprzez hasła:

    MAK, Anodinia, czekisci, meconing, Putin, etc., czyli wszystko to, co prowadzi kompromisem

    Do zamknięcia sprawy zamachu po stronie rosyjskiej.

    Utrzymać front rosyjski za wszelką cenę.

    I to jest tłem tego zgiełku internetowego, odczytów czarnych skrzynek i podobnych.

    Podczas kiedy – od roku – nikt nie widział listy pasażerów tupolewa! Nawet tej sfałszowanej na komputerze. Tak jak jest sfałszowane opublikowane zdjęcie Tu-154 na Okęciu rano zrobione telefonem Blackberry.

    Każdy, kto ma trochę wyksztalcenia, rozumu etc., układa sprawy, które bada wg jakiegoś porządku, a tu tym podstawowym porządkiem jest chronologia zdarzeń. Nie możemy rozpatrywać lądowania czegoś, o czym nie wiemy, jak to wystartowało. W ogóle nie wiemy czy coś wystartowało, a co ma jakikolwiek związek z odlotem delegacji – nawet martwej (godz. 7.27).

    Guru prowadzą jednak te sprawy odwrotnie, od końca – mają już nawet lotniska w Rosji, na których powinny wylądować Tupolew i Jak. W domyśle czekały tam plutony egzekucyjne, jeszcze lepsze nawet niż te z filmu Koli.

    Guru blogów szukających winy w Rosji z wyprzedzającym bezwarunkowym rabatem dla nieróbstwa śledczego warszawskich bandziorów, są właśnie tymi dziś , kim kiedyś byli ich ojcowie podczas wszelkich buntów społecznych w PRLowskiej Polsce: na Żeraniu, w Poznaniu, Gdańsku, w okresie Solidarności – prowokatorami. Prowokatorami zwodzącymi tłumy, odwracającymi uwagę ogółu od istoty problemu.

    Prowokatorzy zaczynając lub włączając się w bunty pomagali prowadzić ludzi ku właściwemu dla władz rozwiązaniu.

    Tak jest teraz w Internecie z problemem śledztwa smoleńskiego. Zrobiono wszystko, aby śmierć delegacji do Katynia toczyła się w Rosji i tak jest, tak się stało. Toczy się to przy pomocy Internetu. Jest to genialne oszustwo epoki blogu, blogerskie wunderwaffe.

    Bunty wasze, zyski nasze.

    Okrągły stół zaczął być strugany zaraz po śmierci Stalina. Jego głównym propagatorem w Polsce był zbrodniarz komunistyczny Kołakowski. A Polacy uważają, że to Jaruzelski z elektrykiem.

    I teraz, po raz kolejny odbywa się coś podobnego, z tym tylko, że w innej skali i warunkach, ale toczy się. Nie możemy dać się oszukać, wejście na zły tor zaprowadzi nas w niewłaściwe miejsce.

    Zachodzi ryzyko powodzenia planu B. Kiedy wróg podda się, a Rosjanie wezmą winę na siebie, Polakom wstyd będzie grzebać się dalej w przeszłości, zamiast raźnie iść do przodu. A kiedy tak, to śledztwo polskie trzeba umorzyć, jako zbędne, bo rosyjskie już jest zakończone i po myśli, i nie trzeba Rosji obrażać, bo zagrożą, że odwołają swoja winę, tak jak odwołali zeznania świadka.

    Ostrzegaliśmy Polaków przed starymi sztuczkami, które po II WŚ – na okrągło – aplikuje się na Narodzie i to z dużym powodzeniem.

    Plan B zbudowany jest na budulcu „opozycji koncesjonowanej”, mamy to w Polsce od 1944 roku, czego początki widzieliśmy jeszcze wcześniej, bo od Zamachu Majowego, który został dokonany przez Piłsudskiego. Już wtedy – także później w Gibraltarze – widać było fragmenty tego, co zrobiono w Zamachu Warszawskim.

    A Maglarz był na takiej koncesji, co do tego nie ma wątpliwości. Plan B zakładał utrzymanie frontu dochodzenia w.s. zamachu – po tamtej stronie granicy – w Rosji i Maglarz z tego obowiązku się wywiązał, a jeżeli został zdjęty to tylko dlatego, że był nieostrożny z Okęciem lub niewydolny w hamowaniu tego tematu (!) . Jego wyłączenie z Internetu może być karą za tę nieostrożność czy niewydolność, albo budowaniem mu obrazu cierpiętnika, co ma dać odskocznię na przyszłość. Bo to manipulator wybitnie zdolny, a kadry są najważniejsze, tak mawiał Stalin, a był to człowiek wykształcony i znał się na ludziach.

    Po 1944 roku powołano koncesjonowane partie opozycyjne, niewygodne fasady zastąpiono nowymi, masoneria sama i dobrowolnie zakończyła swą działalność, deklarując to, że Partia przejmuje jej rolę. Jeżeli były jakieś spory czy nawet morderstwa, to jedynie o charakterze personalnych ambicji w rozpychaniu się przy korycie, problemów bardziej na serio nie było, bo obowiązywała etykieta.

    Np. wydarzenia 1968 były zaplanowaną wysyłką określonej grupy żydów na Zachód, to celem opanowania politycznego zaplecza Polonii (głównie Londyn i Paryż oraz rozgłośnie radiowe). Było to konieczne do kontaktów z późniejszym KOR, który – utworzony w Polsce - był koncesjonowany przez KGB. Żydzi 1968 roku – na zachodzie – i żydzi KOR – w Polsce – byli jak dwa wzajemnie kompatybilnie obrzezane modemy służące do szczelnej i dokładnej komunikacji ma odległość. Za pomocą tego „Internetu” utrzymywano kontakty po obu stronach żelaznej kurtyny, a bez kontroli konkurencji tzn. gojów. Bez tych emigrantów żydowskich 68 roku i żydowskiego KOR, nigdy nie byłoby takiego żydolandu, jaki widać w obecnej Polsce, która wygląda tak, jakby właśnie dawała ostatnie tchnienie.

    Koncesjonowany był Bolek, i większość jego najbliższych współpracowników. Ci, którzy nie pasowali: Popiełuszko, Niedzielak, Ratajaczak – zostali zamordowani. Jest pewnym nietaktem wymienianie tu jakichkolwiek nazwisk ofiar, było ich tak wiele i doprawdy nie wiadomo, kto pod względem swego poświęcenia i cierpienia powinien być wyliczony na pierwszym miejscu. Polska historia to historia masowych skrytobójstw, tak powszechnych nad Wisłą, jak jodłowanie w Bawarii.

    „Polskie” portale, wydawcy, TV , radio, to ośrodki koncesjonowane w 100%. Koncesjonowani są główni blogerzy, tak jak był nim Maglarz.

    Koncesjonowane było również ujawnienie, testament i „śmierć” samego Wielkiego Maglarza. W dialogu miedzy JK a DT „Suplement” obnaża on własną niemożliwość przekroczenia bariery Planu B, chociaż werbalnie wymienia Okęcie jako problem. Koncesjonowany Wielki Maglarz, w „Here is the breaking news for GRU” atakuje koncesjonowanego Wielkiego Maga i jakieś czterdzieści razy (sic !) nazywa go „ ruski szpion”, czyni to na ok. 20 stronach tekstu, czyli dwa razy na stronę.

    Sam koncesjnowy przez swych animatorów, nadaje koncesyjne namaszczenie innym: w przewrotny, nikczemny sposób nobilituje dwóch antypolskich oszustów JK i DT, nadając im togi patriotów, a i nawet korony cierniowe. W koncesjonowany sposób obciąża Rosję za zbrodnię na delegatach, której się nie dopuściła i podobnie znajduje wroga po polskiej stronie, ale tylko na krótko i wysoce enigmatycznie. Są to zdrajcy, którzy jednak – kiedy dopuszczają się zdrady – to tak, aby padła ona po ruskiej stronie (plan B), bo tam jest nakazana jurysdykcja. Zdrajcy to bliżej nieokreślone stwory, o których nic bliżej nie wiadomo, bo na ich określenie Wielki Maglarz nie otrzymał koncesji, to pewne.

    Sytuacja ze śledztwem – od momentu likwidacji brzozy – stała się patowa i niech będzie najgorzej jak tylko może być, ale po ruskiej stronie – takie akcenty bezustannie słychać w tej automowie pogrzebowej Maglarza.

    Aby to jakoś zamącić na dłużej – ułożono na nowo, wszystko – cały ten dialog niedorzeczności (Suplement) będący kwintesencją dwuletnich kłamstw, filmu koli, rozmowy telefonicznej, trzymania porwanych w ukryciu, makarowa przy głowie, etc. Novum jest jedynie głęboka troska patriotyczna lirycznie ukazana u JK i DT – Maglarz musiał doktoryzować się na poezji Szymborskiej z lat 40-50, co łatwo rzuca się w oczy, bo jego estetyczna mentalność jest przesiąknięta tamtym poetyckim nocnikiem . To wszystko opisane stylem literackim, który ujawnia poziom emocjonalny autora na poziomie chłopca lat 12. Ale widać, że Maglarz schodząc z tego świata – nie jest taki dziecinny – wyraźnie szykuje się na reinkarnację i bezkompromisowe odkrycie prawdy o harcie ducha JK i DT, co ma dać przyczynek do dobrego startu w przyszłym wcieleniu. U Maglarza nawet Kopacz jest godna.

    Utrata jednak musi nadejść i nadchodzi. Koniec.

    Śmierć Wielkiego Maglarza oprócz przejmującego smutku, który dławi serce piszącego te słowa, ma swe niewątpliwe zalety:

    - jest to koniec epoki zaśmiecania blogosfery anonimowymi fajansami, który za plecami swoich ksyw – np: Zorro, Zawisza, Narcyz , Błogolica – etc. … etc., sieją śmieci faktów, chamstwo, spustoszenie, głupotę i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek, a za słowo, za publikowany fakt już najmniej. Normalni ludzie, którzy mając codzienne obowiązki, czasem też coś publikują, zaczną coraz częściej zwalczać te szkodliwą manię anonimowości, na której szkodnik Maglarz zbudował wieki śmietnik smoleński.

    Cale zastępy pomocników i propagatorów Maglarza powinni pisemnie przeprosić czytelników i przyjaciół za sianie tego brudu i głupoty, pomijając to, że to wszystko było bardzo niegodne, bo dotyczyło tragedii ludzkiej, a odbywało się to na tle scenerii podrzynania gardła Polsce i Narodowi. Ci, którzy w dalszym ciągu chcą być anonimowi, winni być systematycznie usuwani z wpisów. Będzie tego mniej, ale za słowem dyskutanta będą stać ludzie, którzy nie boją się opowiedzieć za Polską. Przed kim kryją się ci: „zawisza”, „lancelot”, „Wanda co nie chciała Niemca”,…, jeśli nie przed normalnym polskim społeczeństwem, bo IP adresy są znane właścicielom portali, zaś ci to ubowcy albo żydzi bez wyjątku.

    Prawdy – nagiego faktu – o zamachu w Warszawie i Wilnie nie da się już ukryć. Strona http://zamach.eu/ , która jako jedyna w Internecie jest wiarygodna, jeśli chodzi o te wydarzenia, została wielokrotnie skopiowana w skali całego globu i jej zamknięcie czy inne uciszenie niewiele da. To jedyny zbiór tekstów czy zdjęć dotyczący 10 kwietnia 2010, który jest rzetelny i w chyba najprostszy sposób ukazujący dowody na antydowody, a później hipotezę wydarzeń. Nie ma tam ani zmyśleń, ani nielogiczności. Język pisany jest niestety daleki od poprawności, a jest to – miedzy innymi – wynikiem oderwania autora od Polski już od okresu stanu wojennego – to szmat czasu. Jeżeli ktoś chce coś zrozumieć w szerszym zakresie, to tam jest prawie wszystko, a miedzy wierszami nawet dość sporo.

    Kończąc podajemy tu trzy sprawy:

    1. Powyżej wymieniono Wilno jako miejsce zamachu. Litwa jest zamieszana w porwanie Lecha Kaczyńskiego (plus ew. osób mu towarzyszących). Nie jest wiadomo, kto dokonywał ochrony Prezydenta na trasie:

    Warszawa – Wilno,

    Wilno – Warszawa.

    Jest bardzo prawdopodobne to, że wtedy ochrona nie była polska (BOR) jak zazwyczaj, ale ochroniarzami na trasie byli obcy, a była to organizacja prywatna, niepolska. (Na kilka miesięcy przed zamachem TVP pokazała obstawę Prezydenta z komentarzem mówiącym, że nie są to BOR owcy, ale ochrona prywatna, płatna.)

    Jeżeli potwierdziłoby się to, że to nie BOR dokonywał eskorty na trasie Warszawa – Wilno, to: kto to był? Jak ta organizacja się nazywała? I nasuwa się następne pytanie;

    kto jest jej właścicielem ?!

    Odpowiedz na tę kwestię może być trzęsieniem ziemi, to na skalę odsłonięcia sprawców zamachu (fizycznych wykonawców):

    Prywatna ochrona – likwidatorzy zagraniczni – w Warszawie i w Wilnie porywa tak Prezydenta jak i resztę, potem ich morduje.

    Gdyby tak było, to widzimy tu logiczne i proste wytłumaczenie braku informacji oraz dowodów na cokolwiek: tak po rosyjskiej stronie, jak i polskiej. Braku jakiejkolwiek informacji w BOR, czy w policji. Jak oni (policjanci, BOR-owcy ) mogą coś zeznać w sprawie, skoro ich przy tym i tam nie było? Pistolety, kamizelki, telefony – wszystko to państwowe mienie nigdy ( 9-10 kwietnia) nie było ani w rękach polskich, ani rosyjskich.

    Sprawę tę należy rozpocząć od wyjaśnienia kwestii protokołów formalnych dotyczących:

    1.1- odlotu Prezydenta Kaczyńskiego z Okęcia do Wilna. Wszystko od początku tak jak 10 kwietnia ( zapisy wideo, szef protokołu, celnicy, bilety pokładowe etc.)

    1.2- przylot do Wilna j.w. z tym, że w całkiem innej scenerii, bo Litwini będą musieli kłamać inaczej niż Polacy na Okęciu. Protokół litewski, musi ukazać nazwiska obstawy Lecha Kaczyńskiego.

    1.3- Odlot z Wilna j.w. (na nowo papiery obstawy i porównanie tego, czy byli to ci sami chłopcy)

    Oczywiście kamery wideo były w ruchu i zapisy są jak się patrzy.

    1.4-Przylotu Prezydenta do Warszawy j.w.

    Jest to zadanie dla grupy osób, która nie boi się, ani nie wstydzi swego nazwiska. Osoby te, jako komitet narodowy – ciało zarejestrowane w sądzie, powinny najściślej formalnie wystąpić do rządu litewskiego o ujawnienie tych dokumentów. Mamy nadzieję, że takie osoby się znajdą, a nie będzie tam żadnego Wallenroda. Wallenrodów mamy dosyć. Do grupy tej powinni się przyłączyć również Polacy mieszkający poza Polską.

    2. Jest poruszona – od kilku dni – pewna wersja problemów rzeczy osobistych ofiary smoleńskiej Tomasza Merty. Nie wszystko jest jasne w sprawie. Niezbitym faktem jednak jest to, że:

    - urzędnik MSZ, który tym się zajmował, nie żyje i musi być podłączony pod listę ew. ofiar skrytobójstwa.

    - MSZ było kanałem przerzutowym rzeczy osobistych ofiar na linii Moskwa – Warszawa.

    Jeżeli jednak odwrócimy kolejność i będzie to Warszawa – Moskwa , to jest poszlaka potwierdzająca główne tezy Zamach.eu, gdzie utrzymujemy, że Rosja jest jedynie „pralnią faktów smoleńskich”, a delegacja została porwana i zamordowana w Polsce, a wtedy znajdzie ona swe potwierdzenie.

    Tu byłoby widać, że (konkretnie) Tomasz Merta był zabity w Polsce, fotografie rzeczy osobistych zostały zrobione w Polsce, a MSZ wysłał przedmioty osobiste z Warszawy do Moskwy – (Ambasady w Moskwie) celem dalszego przekazania Rosjanom. Ci zaś zgodnie z umową dokonać by mieli audytu śmierci tej ofiary w Smoleńsku.

    3. Morderstwo na Gen. Petelickim ciągnie za sobą poszlaki – plotki – mówiące o tym, że Generał ujawnił tajemnice SMS dot. Smoleńska. Że skrytobójstwo to było skutkiem tego ujawnienia lub czegoś podobnego, a co dotyczyło Smoleńska. Jest to absurd, Petelicki nie miał pojęcia o prawdzie dotyczącej Zamachu Warszawskiego, wiec nie to było powodem, bo jego szkodliwość – w tym względzie – była znikoma, a dodatkowo fakt ten był powszechnie znany na długo przed rewelacjami Generała.

    Gdyby gen. Petelicki wiedział o tym, co się stało z Delegacją, to niewątpliwie – jako człowiek inteligentny – zrozumiałby natychmiast, że i on, i inni dowódcy są na liście do skrytobójstwa. Że lista ta ma charakter rasowy (głównie). Jako człowiek przedsiębiorczy podjąłby próbę jakiegoś czynu zbiorowego – nawet puczu, bo dawałoby to tak jemu, jak i innym jakieś szanse na przeżycie.


    (-)Krzysztof Cierpisz

    W dzień Św. Jana 2012

    (*) (zmyślenie, poza literaturą czy inną fikcja artystyczną- jest kłamstwem – bo veritas est adaequatio rei et intellectus secundum quod intellectusdicit quo est et non dicit quo non est czyli prawda jest wtedy, gdy rozum twierdzi o tym, co jest, a zaprzecza lub milczy o tym, czego nie ma)
  • @lancelot 13:02:13
    To stare zdjęcie i nie ta "Brzoza" . Raczej usiłowali wyjąć ten odłamek i ... dali spokój. To dość trudne i prawie niemozliwe, jak wbicie żyletki młotkiem w drzewo, tak aby się nie ruszało i nie dało wyjąć.
    Proszę zwrócić uwagę na przełom wzdłuż nitów. Bez śladów "klepania".
    Wygląda na "wstrzelone" ale na zdjęciu - można się mylić.
    Jeśli "wbite" ,miałoby świadczyć że przelatujący samolot "zaczepił" i zostało?
    Czy też po pracowitym wydłubaniu szczeliny wciśnięto ( i wklejono?)
    i odłamano? . Na pamiątkę "katastrofy" ? Tak tylko sobie myślę....
  • „o godz. 6:41:02,8 na wysokości 1,1 m samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą "
    Na takiej wysokiej wysokości.. 110 centymetrów to wszystko może się zdarzyć z samolotem TU154.
  • @Pluszak:"Być może drabina była zbyt krótka"
    Na wysokości 110 centymetrów bez taboretu można zmierzyć obwód brzozy.
  • @konserwatystka 00:06:43
    Oh ho ho.. Mądra Pani zawitała, szkoda że nie zauwazyła że pisze o 1,1m nad poziomem lotniska.
    Wysokosć 5,1m jest podana w innym miejscu raportu.
  • @Kula Lis 62 18:50:39
    Stuknij się w głowe trolu ze swoimi wklejankami.
  • @Almanzor 14:49:35
    " Pan S. Amielin oświadczył, że nie ma nic przeciwko wykorzystywaniu jego fotografii jako materiałów dowodowych w śledztwie. Wypowiedź ta była udzielona w kontekście wykorzystania jego fotografii przez Komisję Millera."
    _________________________________

    Wypowiedzial się po fakcie ich wykorzystania, czyli napisane jest prawidłowo.
  • @OHV 01:15:17
    POjebem i trollem to ty bęcwale jesteś, za cienki ty do mnie we łbie i w uszach.
  • @Kula Lis 62 08:33:02
    Juz dawno powinienes wylecieć za swoje tasiemcowe wklejanki. Tyle w temacie.
  • @OHV 01:14:28:"1,1m nad poziomem lotniska."
    No.. pacz Pan.. a nie nad poziomem morza?
    Takie potężne brzozy pancerne powinno się mierzyć jak piki komunizma.

    Z 5 metrów to tylko w w tumanich łbach 80 tonowe samoloty spadają bez pożaru i bezgłośnie ale za to rozbijają się na miliony kawałków i z trupami w swetrach i walonkach.

    Ot sowieckij kraj.
  • @OHV 10:47:07
    Pocałuj mnie ty pustaku wiesz gdzie?
  • @konserwatystka 20:03:45
    Podejrzewamy, że te ciała to ofiary zamachów w Rosji, podrzucone po tym jak zauważono brak foteli(na zdjęciach mają inny kolor niż oryginalne) no i trupów w gumowcach, walonkach, a że u nich trupów jak na zawołanie to do zdjęc podrzucili. Nie było? no to są po paru dniach, wynurzyły się z otmętów tej nieludzkiej ziemi by Fadroma mogła kopać na ponad 1m w głąb. Ciekawe, że Prezydent był tylko w krawacie nagi, to powiedział Jarosław i nienaturalnie zimny(to skąd oni Go wyjęli, zanim Bratu okazali? z zamrażarki?). Czyżby Prezydent leciał tylko w krawacie by ubrać resztę przed wyjściem z samolotu by ubranie się nie POgniotło? być może? to tak jak gen. Sikorski przed startem rozebrał się do podkoszulki i gatek, by mu mundur się nie pogniótł podczas tego krótkiego lotu. To taka już polska ponoć tradycja by rozbierać się do naga, ale w krawacie lub w gatkach i podkoszulku po wejści do samolotu.
  • @konserwatystka 20:03:45
    Jeżeli nie zbadano po zamachu bębenków usznych ofiar to znaczy, że wiedziano, że tam ich nie ma…. Reszta jest milczeniem owiec…...

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej